jeden rysunek dziennie

Jeden rysunek dziennie, czyli jak świadomie popełniać błędy

To trzecia notatka z serii Dziennik Pokładowy

 

Świadomie popełniaj błędy

Pozwoliłam sobie na weekendową przerwę od Dziennika Pokładowego. Przekonałam sama siebie:

„Przecież mogę prowadzić Dziennik przez 30 dni bez sobót i niedziel, co nie?”

Bo miałam nie myśleć o pracy. Bo chciałam się od niej odciąć i wrzucić na luz.

 

I to był błąd! To znaczy skupienie się na odpoczynku nie było błędem, ale zaprzestanie pisania już tak 🙂 Skąd taki wniosek? 2-3 dni temu wręcz tonęłam w morzu pomysłów na kolejne wpisy. Wszędzie widziałam inspirację. W najdziwniejszych miejscach napotykałam myśli, które chciałabym wpleść w kolejną notatkę Dziennika. Wiedziałam jak obudować konkretną idee w treści.

Teraz powtarzam sobie jak mantrę te słowa:

„You don’t write because you have something to say. You write to find out what you have to say.”

„You don’t write because you have something to say…”

„…find out what you have to say”

Powoli dociera do mnie, że dzisiaj też mam coś do powiedzenia. Na 100 procent jest coś, co chce się wydostać z mojej głowy.

Mam jednak problem z wymyśleniem „dobrego” sposobu na spisanie tych myśli, więc spróbuję zrobić to nie tak jak „powinnam”. Specjalnie zrobię to „źle”. Popełnię błąd świadomie.

 

Rób wszystko, co w Twojej mocy, żeby nie przerwać łańcuszka!

Chciałbyś lepiej rysować konkretną rzecz, być dumnym ze swoich notatek i ilustracji, albo rysować w błyskawicznym tempie. Być może – tak jak ja obecnie – marzysz o tym, by pisanie i prowadzenie bloga przychodziło Ci nieco łatwiej. Niech zgadnę – przejście z punktu A, w którym teraz się znajdujesz, do punktu B, w którym chcesz się znaleźć wydaje Ci się teraz czymś niemożliwym do zrealizowania?

Skądś to znam! 🙂

Istnieją spore szanse na to, że brakuje nam wyrobienia pewnego nawyku.

Ja swoją przygodę z pisaniem bloga dopiero rozpoczynam, ale z rysowaniem i notowaniem jestem za pan brat już dłuższą chwilę. Możesz mi wierzyć, że systematyczny, a najlepiej codzienny trening to najlepszy sposób na pokonanie drogi z punktu A do punktu B, o którym marzysz. Czego zatem potrzebujemy?

Podoba mi się jak tę sprawę ujmuje moja ulubiona sketchnoterka Emily Carlton w swoich artykułach: potrzebujemy przede wszystkim zobowiązania i pasji.

 

Podejmij zobowiązanie

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie:

Dlaczego w ogóle chcę zabrać się za rozwój danej umiejętności?

Czy naprawdę jestem gotowy się w to zaangażować?

Jeżeli naprawdę chcesz być lepszy w sketchnotingu, rysowaniu lub pisaniu, to przestań tylko o tym myśleć i gadać, a zacznij działać! Wiem jak to brzmi… Sama nieraz słyszałam (i wypowiadałam do innych i do siebie) podobne słowa. Zmierz się z rzeczywistością – bez działania ciężko pójść w jakiejkolwiek sferze do przodu.

Jeśli jesteś fascynatorem idei, masz bujną wyobraźnię i tworzysz niesamowite wizje przyszłości, to prawdopodobnie tak jak ja traktujesz wszelkie procesy myślowe na równi z działaniem. Na nasze nieszczęście świat jest tak skonstruowany, że pomyślane nie oznacza od razu zrobione 😉 Oczywiście wielkie marzenia i idee nie są złe – mają w sobie potencjał twórczy. Jednak to małe, wykalkulowane decyzje i kroki pozwalają ten potencjał wykorzystywać i realizować nasze projekty.

Jeden rysunek dziennie.

20 minut notowania.

500 słów dziennie.

 

To naprawdę niewiele. Uwierz mi. Przed kilkunastoma minutami miałam wrażenie, że nie napiszę dzisiaj nic; że nie mam Ci nic do powiedzenia. Teraz jestem o 500 słów dalej i jestem pewna, że się myliłam.

 

Podążaj za pasją

Nie zrozum mnie źle – nie zawsze nawyk będzie sprawiał Ci frajdę. Nie za każdym razem będziesz zabierać się za czynności związane z jego realizacją z „wielgachnym” entuzjazmem. Mimo to nawyki bez pasji obumierają jak rośliny bez wody i światła. Ważne jest zatem, aby nawyk przybliżał Cię do czegoś, co Cię pasjonuje i porusza. Do czegoś, czego bardzo mocno pragniesz.

Jak już pewnie wiesz (jeśli nie, to dowiesz się tu) prowadzę Dziennik Pokładowy, by:

  • śledzić moje postępy w pracy i w życiu osobistym,
  • budować większą świadomość siebie,
  • dzielić się z innymi moją wiedzą i doświadczeniem.

Między innymi to moja pasja (i potrzeba) uczenia się i oraz uczenia innych sprawia, że siedzę tu dzisiaj i piszę te słowa 🙂 Poza tym z każdym kolejnym wyrazem czuję jak budzę w sobie moją szkolną miłość do pisania.

 

Traktuj każdy dzień jak nowy początek

Nawyk rysowania/pisania/notowania jest naprawdę świetny i przydatny, jednak codzienna praktyka nie raz i nie dwa wyda Ci się nudna, powtarzalna i frustrująca. Czasami coś pójdzie nie tak. Zapomnisz swojego notatnika, wypisze się tusz, zalejesz szkicownik sokiem. Albo wrócisz do domu po wyczerpującym dniu i zabraknie Ci siły woli, by usiąść i zapisać choć kilka zdań.

Łańcuch został przerwany.

Jednak świat się nie skończył! Nie pozwól, by frustracja związana z niedoścignięciem ideału sprawiła, że nie narysujesz nic kilka dni z rzędu czy nawet 2 tygodnie. Powiedz sobie:

„Hej! Jest ok. Nie musisz być idealna. Wolałabyś być chodzącym ideałem i nagrać 3 piosenki w życiu, czy być nieco mniej idealną, ale stworzyć 100 naprawdę świetnych piosenek?”

Przerwany łańcuch to rodzaj lekcji. Pomyśl dlaczego Twój plan w tym dniu tak dziwnie się potoczył i jak możesz lepiej przygotować się na podobną ewentualność. Pamiętaj, że jutro masz szansę wystartować ponownie i dołożyć kolejne oczko do swojego łańcucha.

Zacznij od przejrzenia starych notesów i szkicowników, aby dostrzec swój dotychczasowy progres. U mnie się to sprawdziło. Takie zerknięcie wstecz uświadomiło mi, że dzięki podjęciu akcji Dziennik Pokładowy w ciągu 6 dni przybyły mi 4 wpisy blogowe. Ten wynik jest lata świetlne od dotychczasowego – 4 posty przez 1,5 roku… A to dopiero początek!

  • Olga

    Super wpis! Tak trzymaj Kamila!