Co jest warte zanotowania?

„Skąd mam wiedzieć co jest warte zanotowania?”

To pierwsza notatka z serii Dziennik Pokładowy

Jedno z najczęstszych pytań, z jakim zwracają się do mnie osoby zainteresowane notowaniem wizualnym brzmi:

Skąd wiesz, które kwestie są najważniejsze i warte zanotowania?

Często dodają jeszcze:

 Skąd wiesz, co będzie kluczowe dla czytelnika/odbiorcy?

 

Wylecz się z perfekcjonizmu

Nie liczę już na to, że za każdym razem na stworzonej przeze mnie notatce znajdą się tylko i wyłącznie najważniejsze treści z książki. Nie łudzę się również, że jestem w stanie zanotować 100% treści poruszanych na konferencji czy podczas burzy mózgów. Co do rzeczy kluczowych dla odbiorcy czy uczestnika spotkania, to również nie ma szans na to, że dogodzę każdemu. Jedni kochają szczegóły, konkretne dane, a inni chcą otrzymać widok z lotu ptaka.

 

Czy jest jeszcze jakaś nadzieja?

Oczywiście! Jest szereg działań, które możesz podjąć, by zwiększyć swoje szanse na zanotowanie tych naprawdę ważnych kwestii. Dziś wspomnę tylko o trzech z nich.

 

Czytaj i słuchaj AKTYWNIE

Mam wrażenie, że aktywne słuchanie i czytanie ze zrozumieniem to umiejętności, które w obecnych czasach zanikają… A są one kluczem do efektywnego notowania! Dostrzeżesz to, jeśli poobserwujesz mnie kiedyś podczas zapisu graficznego 🙂  Tworząc graphic recording podczas konferencji, moje skupienie na słyszanych treściach osiąga niemal poziom krytyczny. Jest to niezbędne, ponieważ tak naprawdę to prelegent decyduje o tym, co jest najważniejsze! W większości przypadków on po prostu z pełną świadomością działa tak, aby pokazać nam idee, które uważa za najistotniejsze. Jak to robi? Mówi o jakiejś kwestii bardzo długo. Rozkłada ją na czynniki pierwsze lub wraca do niej podczas swojej prelekcji. Możesz więc wprost nastawić się na wypatrywanie „refrenu w piosence, którą wykonuje”. Innym razem jak pani nauczycielka przed zbliżającym się sprawdzianem wręcz wskaże Ci palcem: „To jest BARDZO WAŻNE”.

 

Zagoń do roboty empatię

Jeśli zaś chodzi o zapisywanie rzeczy ważnych dla odbiorcy/uczestnika, to pomoże Ci w tym poznanie celu spotkania, oczekiwań uczestników. Przydać się może chociaż krótka rozmowa z organizatorem wydarzenia/autorem tekstu, jak i z samymi odbiorcami. Dobrym pomysłem może być też odszukanie wśród uczestników spotkania kogoś, kogo znasz. Wtedy podczas notowania trzymasz z tyłu głowy myśl: „Co jemu mogłoby się przydać? Co ona uznałaby za wartościowe?”. Innymi słowy niezwykle dobrze sprawdza się w tych warunkach empatia 🙂

 

Nie traktuj wszystkiego dosłownie

Powiesz:

„Ok, a co w sytuacji, gdy autor/prelegent sprawia wrażenie,
jakby sam jeszcze nie wiedział, co chce tak naprawdę przekazać?”

Niestety, takie sytuacje się zdarzają. Ratuje się wtedy pewną procedurą.

Gdy pracuję z materiałem tekstowym i odnoszę wrażenie, że autor w danym fragmencie porusza zbyt dużo nijak niepołączonych ze sobą wątków, to próbuję wyłapać określenia, które aż proszą się o zwizualizowanie. Mogą to być hasła typu: „stale podnoszą sobie poprzeczkę”, „zachowują się jakby gonili punkt znikający na horyzoncie”, „przełączają tryb na pozytywny”, „zmieniają regułę wyszukiwania”.

Gdy moim zadaniem jest wizualizowanie myśli NA ŻYWO, to robię niemal to samo, co wyżej. Z tą różnicą, że metaforyczne określenia zapisuję sobie z boku na małych karteczkach typu stickies i czekam na ruch prelegenta. Być może sam jeszcze podsumuje dany fragment wypowiedzi.

 

Jeśli jednak nadal nie czuję „co autor miał na myśli”, to nie idę na łatwiznę i nie obrazuję od razu tych metaforycznych zwrotów. Dla odbiorcy to nie będzie żadne ułatwienie zrozumienia i zapamiętania czy uproszczenie przekazu. Traktuję takie określenia jako punkt wyjścia do namierzenia głównej myśli leżącej u podstawy tego fragmentu. Pomaga mi w tym odpowiedź na pytanie:

 

Jaki z tego morał?

 

Podchodzę do tego jak do bajek Bruno Ferrero, których naczytałam się w dzieciństwie od groma i trochę 🙂 Morały Ferrero nie zawsze były takie oczywiste. Zmuszały do spojrzenia na przeczytaną przed chwilą opowieść z nieco innej perspektywy. Często miały tzw. drugie dno. Przywołanie tego pytania pomaga mi uzyskać efekt świeżego spojrzenia na tekst czy wypowiedź. Wiem, że nie jest to zbyt analityczny sposób. To dość intuicyjna metoda, więc nie każdemu podpasuje. Jeśli namierzę u siebie bardziej analityczne rozwiązanie, to z pewnością się podzielę 🙂

 

Ciekawa jestem czy pisząc ten tekst podałam Ci morał na tacy, czy raczej musisz dotrzeć do niego samemu? 😉 Daj mi znać w komentarzu!

 

Posłowie

Uff… Kończę wpis – na zegarku dosłownie kilka minut przed północą, a w słuchawkach tekst „I feel so supernatural”. Przypadek? Nie sądzę! Pierwszy dzień projektu zaliczony. Do zobaczenia jutro! 🙂